O mnie

Do 2012 roku uprawiałam amatorsko wspinaczkę skałkową i górską oraz narciarstwo wysokogórskie.

W czerwcu 2012 roku naderwałam przyczep przywodziciela wielkiego w czasie wspinania na ściance. Potem odezwały się zmiany przeciążeniowe przyczepów mięśni w obrębie miednicy. W wyniku błędów w leczeniu oraz rehabilitacji ponadrywano mi kolejne przyczepy mięśni: kulszowo-goleniowych oraz przywodzicieli długich. Równolegle rozwinęła się bardzo rzadka przypadłość ortopedyczna (degeneracja oraz stan zapalny w obrębie miednicy), prawie każdy przypadek opisywany jest w literaturze medycznej.

Bezoperacyjnie rzecz jest bardzo ciężka w leczeniu, w przypadku leczenia tylko zachowawczego wymaga długotrwałej wieloletniej rehabilitacji. W takich przypadkach jak mój wykonuje się zabiegi operacyjne. Nie są one przyjemne ale dzięki nim czas powrotu do aktywnego uprawiania sportu, choćby biegania, to średnio kilka miesięcy, a do normalnej aktywności życiowej nawet i miesiąc. Główny problem jest taki, że niewiele ośrodków mogłoby taki zabieg przeprowadzić, i jest niewielu lekarzy, którzy mogliby się tego podjąć.

Jako przyczynę podejrzewa się przeciążenia i blędy w leczeniu, każdy zabieg powodował tylko kolejne pogorszenie. Być może jest to bardzo opóźniony efekt upadku po odpadnięciu ze stanowiskiem zjazdowym kilka lat wcześniej lub konsekwencja kilku upadków na nartach.
(więcej…)

Aktualności

23.04.2015

Ostatnio bez większych postępów. Lepiej mi tylko idzie pedałowanie na rowerze stacjonarnym ale życie się do tego nie sprowadza. Wczoraj musiałam zejść do swojego pokoju po jakiechś papiery, jeden wysoki schodek na początku i znowu boli. Wygląda na to, że przyczyna leży mniej w nogach, te sobie dobrze radzą, tylko w tułowiu i stabilizacji. Od jakiegoś czasu o tym rozmawiamy na fizjoterapii, dzisiaj dostałam pierwsze ćwiczenia, które mają to poprawić.

To by wyjaśniało problemy z otwieraniem cięższych drzwi, noszeniem czegokolwiek czy pokonywaniem schodów. Banalne sprawy, z którymi zupełnie sobie nie radzę a jazda rowerem stacjonarnym z kolei mniej mi sprawia kłopotu. O ile tylko mam sztywny tułów i trzymam się kierownicy, przy najlżejszym zaburzeniu czy wahaniach sylwetki od razu boli. Dobrze, że udało się chyba znaleźć właściwy trop.

14.04.2015

Powoli następuje powrót do stanu sprzed dwóch tygidni. Od czwartku znowu rower, po przerwie nogi jakoś szybciej pedałują. Z chodzeniem różnie ale jeszcze nie wróciłam do poprzedniej normalnej prędkości. Większość wyższych schodków pokonuję już na wszelki wypadek obunóż, z jedną ręką na poręczy, drugą na kuli. Pojutrze może wrócę na basen.

7.04.2015

Za bardzo się cieszyłam, że już wracam do normalności. Wystarczyło kilka stromych schodów, żeby się znowu posypało. Niepotrzebnie jeszcze poszłam potem na saunę i basen, normalnie pomagało mi, tym razem tylko wzmocniło podrażenie. Święta w ponurym nastroju, wszystko się kręciło wokół okładów z lodu. Faktura za rehabulitację za marzec i uczucie, że wszystko to mogło wyparować przez kilka schodów, tylko pogłębiły moje przygnębienie. Pewnie niedługo znowu nastąpi poprawa, są jednak pewne granice wytrzymałości.

Jak pomóc

Wpłat można dokonać w każdej chwili poprzez stronę Fundacji im. Kukuczki, klikając w link:

http://www.fundacjakukuczki.pl//pages/darowizna.php, a następnie wybierając wśród celów: „pomoc Ewie Czuchry”. Można również przekazać 1 % swojego podatku.